Wydaje
się że
miał
jakiś dziwny magnes który przyciągał
wszystkie problemy świata,
i te nigdy nie przychodziły
pojedynczo tylko
stadami jak dzikie zwierzęta.
Przeciwstawić
się wszystkim naraz, to jak spróbować
zatrzymać
stado rozwścieczonych
nosorożców.
Uciec od nich, niemożliwe,
ponieważ wytropiłyby
go
bez względu
gdzie pójdzie.
Jedyne możliwe
wyjście
to próba
ich oswojenia, uspokojenia i zajęcia
się po kolei każdym
z nich, zaczynając
od najłatwiejszych.
Nie patrz tyko na to co cię
czeka, skoncentruj się raczej na tym co robisz teraz. Od czasu do
czasu patrz
na to co zrobiłeś,
żeby
wiedzieć
gdzie jesteś
i móc
stwierdzić,
że
mimo wszystko posuwasz się do przodu. To nie przypadek, że
mamy ograniczoną
ilość
kończyn
i zdolność
robienia dobrze tylko jednej rzeczy naraz. Nawet najdłuższa
podroż
zaczyna się od jednego kroku i jest sumą
wielu
następnych kroków.
Twoje szczęście
też
jest sumą
wielu rozwiązań
problemów
które spotykasz.
Miłego
dnia rozwiązań.
No hay comentarios:
Publicar un comentario