miércoles, 29 de octubre de 2014

Miłość bez Sądów (PL)

Edgar od jakiegoś czasu próbował się uwolnić od złego nawyku sądzenia. Jego sądy, jak bluszcz owijały każdą relację dusząc ją. Wydawało mu się niemożliwe kochać i nie sądzić. Na początku, nie zdawał sobie sprawy, że często stawiał siebie ponad innych, miał poczucie wyższości. Nie widział, że jego relacje, przyjaźnie, nie były relacjami równości tyko były hierarchiczne. Jedna dominowała drugą. Widział je według ich przydatności i nie według stopnia zaufania. W jego piramidalnym systemie jedna przyjaźń podporządkowywała sobie inne i nie tak, jak chciałby by było, że jedna przyjaźń prowadzi do następnej. Dużo czasu zajęło mu dostrzeżenie we wszystkim tego samego śladu, tej samej nici łączącej wszystko, tej która zwiemy miłością.

Miłej środy relacji równości.

No hay comentarios:

Publicar un comentario