Tyle wrażeń, tyle uczuć, rozpierało jego piersi.
Nawet nie mógł swobodnie oddychać. Smutki zmartwienia i lęk
zamieszkały w jego głowie, sercu i całym ciele. Już nie dało się
wcisnąć tam nawet szpilki. Nie mógł już nosić tego ciężaru.
Żeby móc ulżyć, zmniejszyć to napięcie nie do wytrzymania,
musiał pozwolić temu wszystkiemu co miał w środku wyjść na
zewnątrz, każde z uczuć nazywając po imieniu. Zadanie które
okazało się o wiele trudniejsze niż myślał. Dlatego że
wiele z rzeczy które czuł
nie potrafił nazwać. I dlatego nie mógł ich wywołać. Wtedy
kiedy udało mu się znaleźć odpowiednie imię, mógł przy okazji
odkryć do jakiej rodziny należą. Jakie jest ich pochodzenie, z
jakimi innymi uczuciami są spokrewnione, jaki jest ich stopień
pokrewieństwa. W ten sposób jedno po drugim czasami w rodzinach i
grupach wychodziły uczucia, napięcia, zmartwienia i lęki, dzięki
czemu mógł poczuć się lżej, bez tego całego ciężaru. Miał
więcej siły i wiary w siebie. Mógł wreszcie poczuć się wolnym.
Staraj się nazwać to co czujesz, to co masz w środku. Będziesz
bardziej świadomy tego co się dzieje, nie będziesz się bać i
zniknie samotność spowodowana niezrozumieniem.
Miłego dnia nazywania tego co mamy wewnątrz.

No hay comentarios:
Publicar un comentario