Do tej pory w jej życiu istnieli tylko „oni”.
Była to sytuacja dość wygodna. „Oni” byli grupą
której nie było można ani wyróżnić, ani zdefiniować. Służyli
za odnośnik, kiedy coś porównywała lub czegoś potrzebowała,
wszystko było jak „oni”. Również służyli za
usprawiedliwienie kiedy ktoś próbował coś zakwestionować. Lub
poddać pod wątpliwość to co robiła dlatego, że
robiła to tak jak „oni”. Być może czuła, że
miała przewaga mogąc zrzucić na nich winę za każdym razem jak
tylko chciała. Winę bezosobową bo winni byli „oni”. Stali za
każdym błędem, za każdą pomyłką, złym krokiem. „Oni”
musieli brać na siebie całą
odpowiedzialność, ona zawsze wolna i niewinna. Nigdy winna, zawsze
ofiara zła którego wcieleniem byli „oni”. Wiele razy
nieświadomie fabrykujemy sobie „ich” na nasz rozmiar i używamy
zawsze wtedy kiedy potrzebujemy. Postarajmy się zostawić „ich”
na chwile i spójrzmy z bliska na nas samych żeby odkryć kim
jesteśmy i czego chcemy, co nas boli co nas cieszy. Odpowiedzialni
za nasze życie jesteśmy my a nie „oni”, chociaż je dajemy za
innych i dla innych.
Miłego dnia dla nas.

No hay comentarios:
Publicar un comentario