Wystarczyło powiedzieć
jedno słowo, tylko jedno. Czuła je całą
sobą, ale nie wymawiała go. Zostawiała je na inną
okazje, na inny dzień. Słowo niewypowiedziane puchło w
gardle, czasami schodziło do piersi i urywało oddech. Im więcej
czasu opływało, tym trudniej przychodziło wypowiedzieć je, wyrwać
je z pancerza milczenia. Tyle czasu oczekiwania powoduje, że
traci siłe, staje się
niemożliwe wyrażenie wszystkiego przy pomocy jednego słowa,
czasami już nie wystarcza ani długie przemówienie. Długie i
wodniste przemawiania często nie mają
smaku rozmowy. Nie czekaj tyle na wypowiedzenie słów które rosną
w tobie. Jeżeli je zostawisz masz zagwarantowany ból gardła i to
uciążliwe wrażenie, że
coś się straciło. To coś często ma imię: pokój i spokój.
Miłego dnia
nieprzemilczanych słów.
Publicado en castellano el 02 de marzo
de 2017

No hay comentarios:
Publicar un comentario