Babcia Ania już nie
miała tak dobrego wzroku jak kiedyś. Straciła część wzroku
naprawiając rozdarte ubrania i życia innych. Chociaż jej oczy
wiele razy miały ją w
półmroku, jej słowa były jak zawsze bardzo jasne. Były w stanie
dać odrobinę światła każdej osobie która żyła w cieniu
zmartwień i problemów. Babcia Ania przeszła już wile dróg i nie
ważne jak długie były te drogi, zawsze znajdowała jakieś miejsce
by odpocząć. Zawsze istniała możliwość by dać jeszcze jeden
krok, nawet po tym który wydawał się ostatnim. Bardziej zwracała
uwagę nie na rzeczy które się kończyły, tylko na te które można
było rozpocząć. Radość z tego co nowe, przeżywane każdego
dnia, utrzymywało jej entuzjazm i aktywność. W dzieciństwie
widziała jak jej własna babcia i matka rozpalały ogień używając
rozżarzonych węgli z poprzedniego dnia. Tak w naszym życiu możemy
każdego dnia ożywić, rozpalić, ogień miłości i nadziei,
rozdmuchując tlące się węgle z poprzedniego dnia. Zawsze istnieje
coś co można uratować, użyć na nowo, przetwarzać,
coś co ci może dać nowe światło. Nie ważny jest twój wiek.
Babcia Ania była tego najlepszym przykładem, wykorzystywała to co
stare, nie po to by rozpamiętywać sterylną przeszłość, tylko po
to by przeżywać przyszłość z radością.
Miłego dnia
„rozniecania ognia”.

No hay comentarios:
Publicar un comentario