Pan Westchnieniowski odziedziczył po swoim ojcu
rodzinny interes. Mały sklepik westchnień, na końcu małej i
czarującej uliczki Niespodzianek, przeciętej nowo-wybudowaną
arterią Pośpiechu.
Interes nie szedł tak źle, zawsze są ludzie którzy szukają
westchnienia na swój rozmiar. To co się zmieniło to typ westchnień
których szukają. Dziś to co najlepiej się sprzedaje to „ajjjj”
pełne lamentu, prawie nikt nie kupuje „oooo” niespodzianki i
zachwytu. Martwił się Pan Weschnieniowski taką
tendencją rynkową.
Tylko w dziale dziecięcym nie było zmian. Dzieci bez zmian dziwiły
się tak bardzo, że
kiedy wskazywały coś palcem, potrzebowały westchnień, bo inaczej
wyskoczyłoby im serce. Zadziwiaj się więcej i żal
mniej.
Miłego czwartku westchnień.

No hay comentarios:
Publicar un comentario