Miała bardzo dziwny dla jednych, dobry dla innych, zwyczaj szukania
aż do ostatniego możliwego znaczenia wszystkiego co mówiła. Nie
dlatego, że chciała
uniknąć wszystkich możliwych interpretacji, raczej chciała
wiedzieć co mówiła kiedy mówiła tyle słów. Czuła, że
jest rzeczą podstawową
w relacjach międzyosobowych i przede wszystkim w relacjach par. Tak
łatwo coś powiedzieć nie biorąc pod uwagę jaki zasięg mają
nasze słowa, zwłaszcza wtedy kiedy stają
się stwierdzeniami i obietnicami. Wszystko to się zaczęło kiedy
powiedziała i kiedy jej powiedzieli zwykle i tym samym niezwykle
„kocham cię”.
Chciała wiedzieć co tak naprawdę to znaczy; dokąd dochodzi
znaczenie tych słów?
Czy istnieje jakiś limit który może pokazać dokąd tak, a odkąd
nie? Czy kiedy się kocha, to kocha się akceptując wszystko, czy
robiąc selekcje? Miłość daje prawo do oczekiwania modyfikacji,
czy zmusza do akceptacji niedoskonałości? Miłość zmazuje
odległość między oczekiwaniami i rzeczywistością, czy czyni ja
bardziej widoczną? Ze
względu na te wszystkie racje i wiele innych, chciała wiedzieć co
się rozumie i czy zawsze rozumie się to samo wtedy kiedy się mówi
pewne słowa. Czuła, że
tam jest źródło wielu nieporozumień i możliwego do uniknięcia
cierpienia. Staraj się zrozumieć i zdefiniować zasięg twoich
słów, obietnic i stwierdzeń.
Miłego dnia definiowania
słów.
Publicado en español el 31 de agosto de
2017

No hay comentarios:
Publicar un comentario