W ten świąteczny czas, nasuwa
się wiele pytań. Niektóre z nich wydają
mi się ważne: Ile Życia jest w moim życiu? Ile Człowieczeństwa
w każdym człowieku? Ile Miłości w mojej miłości? Ile Prawdy w
mojej prawdzie o sobie i innych? Łatwo mnożyć pytania, trudno
znaleźć odpowiedzi. Te muszą dotknąć wnętrza, najbardziej
czułych strun naszej harfy uczuć. Chociaż wszystkie pytania wydają
się ogólne, odpowiedzi muszą być moje, osobiste. Może się stać
tak, że to co ja nazywam
życiem, wcale nim nie jest. Muszę odkryć bardziej w głębi
esencję tego co naprawdę
jest moim życiem. Rozróżnić między życiem i rutyną
potrzebną do przeżycia.
Niektóre z zachowań, które wydają
się ludzkie wcale takie nie są, dlatego tyle starć, konfliktów,
znieczulicy. Tyle razy moje słowa i moje przekonania idą jedną
dragą, a moje zachowania
inną drogą,
pojawia się aromat kłamstw i nieszczerości. Czasami nazywam
miłością, to co jest tylko odpowiedzią na pragnienia i strachem
przed samotnością. Niech Zmartwychwstaje to co było żywe, piękne
i od jakiegoś czasu umiera po trochu we mnie.
Wesołych Świąt
Zmartwychwstania
No hay comentarios:
Publicar un comentario