Co jakiś czas zatrzymywała się przed lustrem.
Próbowała zobaczyć swoją
twarz ukrytą pod tyloma
maskami i tyloma strojami które jej narzucili. Życie od niej
wymagało wiele, musiała spełniać funkcje które na nią nałożono.
Nauczyła się używać strojów wyjściowych, mundurów czy luźnej
odzieży pozwalającej jej dać upust jej wyobraźni i dobremu
gustowi. Opanowała sztukę makijażu, podkreślając piękno i
ukrywając oznaki zmęczenia czy jakąś przejściową niedoskonałość
na jaj skórze. To co próbowała odkryć to jak wypełnić pustki w
jej sercu i wyleczyć rany na duszy. Jak być sobą samą
pod wszystkimi strojami i makijażami? Znajdowała wyjście stając
pod słońcem które pojawiało się i zachodziło oświetlając jej
twarz swoim blaskiem. W tym spektaklu kolorów, tonów, odcieni mogła
uspokoić swoją duszę.
To pomagało jej odkryć, że
ona tak jak słońce musi oświecać i być inna dla każdej osoby
która na nią patrzy, wszystko zależy od chwili, miejsca i
okoliczności. Możemy być zawsze sobą w wachlarzu funkcji i rol
jakich wymaga od nas życie, robić wszystko od środka od serca na
zewnątrz i nie z zewnątrz do środka. Mundur strój czy garnitur,
biurko czy biuro, stopień czy funkcja, nie czynią nas ani lepszymi,
ani innymi osobami. Wymagają tylko od nas więcej serca, wartości,
zasad. Jeżeli o nich zapominamy jesteśmy w niebezpieczeństwie
zamienienia się w okrutnych funkcjonariuszy, w ludzkie kameleony bez
zasad, gotowe do wszystkiego, w zamian za małą posadkę i dawkę
władzy.
Miłego dnia od serca.
Publicado en castellano el 23 de enero de 2017

No hay comentarios:
Publicar un comentario