martes, 23 de julio de 2013

INACZEJ (PL)



Inaczej - słowo którego czasami się boimy. Ma w sobie coś, co ze szkoły, czasami kojarzy się, z brakiem poprawności w działaniu lub formie. Zawsze coś się porównuje do wzorca, nauczonego od dziecka. To zapewnia poprawność rytmu, który nas prowadzi w życiowym tańcu.

Czasami jednak, zmienia się nasz czas i przestrzeń. Nie jest to tylko przeniesienie geograficzne, tyko odwrócenie pewnych form, do tej pory niewzruszonych. Po pierwszym zetknięciu, kiedy już zaczyna się wsiąkać w nową rzeczywistość, mija egzotyka i zaczyna się budowanie własnego miejsca, własnego „ja” które szuka odniesień, tu a nie tam.

Nagle okazuje się, że to co było oczywiste, już takie nie jest, nie jest tak bardzo pewne. Zima zamieniła się w lato, i to nie ma nic wspólnego z ocenami, czy to dobre czy złe, jest po prostu inaczej. Zaskakuje. porusza grunt pod nogami, chwieje naszymi pewnymi pozycjami. Nowe staje się powszednie, zwykle i gdzieś widzi się miejsce na łączenie, współistnienie. Gdzieś obok opłatka, pojawi się kwiat kokosu, bo to przecież symbol paragwajskich Świąt, to on wypełni zapachem mój dom.

Nie będzie dużej ilości dań a przy stole pojawi się wiele pustych miejsc może zbyt wiele jak na mój gust. Będzie inaczej, pojawiające się codziennie w drzwiach bose dzieci z indiańskiej wioski przypominają zbyt wyraziście Betlejem i obowiązek dzielenia się miłością i nadzieją. Wiem że to co ugotuję i upiekę będzie bardziej dla nich niż dla mnie.

Dom będzie czysty i ozdobiony, może to co można by powiedzieć przy wspólnym stole, powie się przez internet lub telefon. Kiedyś ta czasami bolesna inność, pustka, niepokoiła, raniła, dziś daje sens do bycia całym sobą.

Będzie świeca, kolędy i cienie w migoczącym świetle, przypominające tych wszystkich, których kocham z życzeniami dobra, harmonii i jasnej drogi na spotkanie siebie i innych. Może to, że jest inaczej, pozwala zrozumieć, wiele z tego, co było normalne, z tego powodu, nigdy nienazwane, niewyjaśnione i niepowiedziane. Teraz nadchodzi czas, by poubierać w słowa uczucia. Leczyć te raniące. Zarazić się dziecięcą radością, odbijającą się w oczach, kolorowymi światłami. Przecież to, że rodzi się On, to najlepszy dowód na to, że może być inaczej. Od nas zależy czy to zaakceptujemy i zrobimy pierwszy ruch, by wyjść na spotkanie samych siebie i innych.

Niech nam zawsze będzie wigilijnie, choinkowo, inaczej.

Wesołych Świąt.

Mietek Ropiñski
Paragwaj Naranjito 20.12.2009

No hay comentarios:

Publicar un comentario