Czasami
nad nami pojawia
się ciemność. Gdzieś na życiowej drodze gubimy światło.
Problemy zamykają kręgi, wydaje się, że
nas osacza niepowodzenie. Burze w sercu, grzmoty na zewnątrz, w
rozmowach z osobami bliskimi, a przecież bardzo kochanymi, których
nie chcemy ranić. Mimo wszystko z naszych ust nie płyną a spadają
lawinami kolczaste słowa.
Dobrze w takich momentach
usiąść przy stole, przy zapalonej świecy. Jej płomień ma moc
oświecania, łagodnego rozpraszania ciemności. To nie światło
elektryczne, które rozbija ciemność, panuje nad nią. Płomień
świecy cierpliwie rozpływa się, migocze, rozjaśnia. Nie ma
ostrych konturów, ani form, światłocień jest łagodny. W życiu,
tak właśnie możemy zacząć patrzeć na problemy.
Nawet
na morzu w czasie sztormowej pogody, na statkach paliły się świece
i wiatr wypełniał żagle, by statek mógł dotrzeć do portu.
Problem polega na tym, że
czasami nie wiemy dokładnie do jakiego portu chcemy dotrzeć,
dlatego gubimy się, wszystko wydaje się rozdrożem, labiryntem.
By
świeca nie zgasła, nauczyliśmy się ja chronić, osłaniać jej
płomień, dokładnie tak samo możemy chronić nasze szczęście,
radość, dobre samopoczucie. Wiatry i burze stanowią część
naszego krajobrazu, wiemy, że
istnieją, nauczyliśmy się z nimi żyć, a nawet korzystać z tego,
co nam dają. Tak samo możemy, przy zapalonej świecy, odkryć blask
ukryty w naszych doświadczeniach, przeżytych problemach, a nawet
tragediach. W nich też
istnieje blask, ale dlatego, że
nie pada na nie żadne światłu, nie widzimy blasku, odbicia
refleksji.
Przybliżmy
nasze życie do zapalonej świecy. A gdy do świecy, do stołu
siadamy z innymi osobami, to możemy zobaczyć, jak światło odbija
się w ich oczach, ile blasku jest w ich sercu. Pojawiają się
iskry, które rozpalają pozytywne uczucia.
Ogień
uwalnia historie. Wiedzieli o tym nasi przodkowie siadając przy
ogniu, wiemy o tym my siadając przy zapalonym ognisku i przy
zapalonej świecy. W oczach pojawiają się iskry nadziei, trzeba je
tylko potrafić rozdmuchać, by oświeciły nasze życie.
Zbyt
silne światło oślepia, w świecie neonów i silnych efektów,
potrzebujemy czegoś bardzo prostego, czegoś co nam da trochę
ciepła i trochę światła potrzebnego w naszym życiu. Światło
świecy, oświetla tworząc krąg, w tym kręgu mogą znaleźć się
nasze słowa, jedne bliżej światła, inne dalej. W świetle możemy
połączyć, te rozdzielone przez ciszę,
nieporozumienia i sprawdzić, jakie cienie rzucają na nasze życie.
Odkryjemy, że
cień zależny od kąta
padania światła i odległości od jego źródła. Tak jest w życiu,
wszystko zależy od tego jak daleko, odchodzimy od miłości, która
nas łączy i pod jakim kątem,
patrzymy na nasze życie, na problemy i na innych. Czasami by coś
zmienić, trzeba tylko odpowiednio to oświetlić i zmienić kąt,
perspektywę. Warto pamiętać, że
przy świecy, inni mogą nam pomoc obserwować światło i cienie.
Świeca i stół dziwnie nas łączą, nie tylko są synonimem
romantycznej kolacji, lecz także szczerej, leczącej rany rozmowy.
No hay comentarios:
Publicar un comentario