Potrafimy doskonale
mówić na wiele tematów, gorzej bywa ze słuchaniem. Milczenie,
bywa postrzegane, jako brak kontaktu. Czuć napięcie, zagrożenie,
gdy zapada cisza, czasami czujemy się nieswojo. A przecież, tak jak
się mówi na ten sam temat, tak można milczeć na ten sam temat.
Nie chodzi o przemilczanie czegoś, tylko o powolne tkanie rozmowy, o
zmianę stylu i poziomu komunikacji. Milczenie jest potrzebne by zdać
sobie sprawę, gdzie się dokładnie jest, jakie są punkty
odniesienia, jaka jest muzyka naszego życia. Standardem jest
siadanie naprzeć siebie co już z góry zakłada pewną
konfrontację.
Rzeczy ustawione na przeciw siebie, mogą się zderzyć, powodować
napięcie. Brakuje nam, tych samych punktów odniesienia, które
otwierają drogę do dialogu, rozmowy. Dopasowanie się do rytmu
życia, krajobrazu, oddechu przestrzeni. Pomieszczenie zamknięte,
zamyka pewne pola, koncentruje czasami duże napięcia. Spacer gdzie
istnieją te same punty odniesienia i jest ten sam rytm kroków
ułatwia, słuchanie, czucie i zrozumienie. Nie można słów
wypychać, trzeba je uwalniać, zawieszając w przestrzeni, tworząc
kompozycje, zwracając uwagę na wzajemne zależności. Zbliżenia i
zmiany kątów perspektywy, jak przy podziwianiu cudownego obrazu,
pomagają dostrzec to co piękne a ukryte lub bolesne i niewidoczne
na pierwszy rzut oka. Tak samo jak z Tobą
rozmawiam, tak milczę na ten sam temat. Pozwalam by po chwilach
ciszy moje słowa spotkały z Twoimi. W ciszy do każdej treści
która chcę
wyrazić dopasowuję
odpowiednie słowo. Nasze milczenie i nasza rozmowa są pełne
szacunku.
No hay comentarios:
Publicar un comentario