Słowa
zanim wychodzą pozostają przez chwilę
oczekując zaproszenia na bankiet życia. Są
jak zaproszeni na bal którzy zanim się tam udadzą szukają
najlepszych krawców i najlepsze kreacje. Uczucia ubierają się w
słowa czasami trochę nie do szyku czasami modnie, bywa, że
coś im to nie pasuje, nawet je oszpeca.
To
co czujemy wewnątrz prędzej czy później pojawi się na zewnątrz.
Nie można tego ukryć przez długi czas. Czasami słowa próbują
przesłać informacje o tym co w środku jest ukryte delikatnie
sygnalizując rożne stany uczuciowe. Jest radość, którą można
zarazić innych, pojawia się też
ból cierpienie i samotność.
Nie
jesteśmy właścicielami słów. Wydaje się ze one przychodzą do
nas czasami bardzo wolno a czasami lawinowo. Nie mamy pełnej
kontroli nad tymi które do nas przychodzą mamy za to możliwość
kontrolowania tych które z nas wychodzą. Nasze stany
usprawiedliwiają czasami nasze słowa, ale mimo wszystko musimy być
bardziej odpowiedzialni by słowami nie ranić by traktować innych
tak jak chcemy być traktowani.
Nasze
myśli ubrane w słowa powinny przejść przez filtry miłości,
odpowiedzialności, użyteczności, rozsądku, dobra. Warto się
siebie zapytać czy to co mówię
buduje miłość, czy jest użyteczne dla mnie i dla innych, czy jest
dobre, czy mowie to z cala odpowiedzialnością. Jest obok słów
potrzebne milczenie. Ono też
zawiera informacje ono też
jest przekazem czasem na medytacje słów i uczuć które powinny być
wyrażone. Słowami można pogłaskać, można też
zranić. Niech te nasze staja się łagodnym balsamem który zaczyna
leczyć i pokrywać rany i blizny. Słuchajmy siebie i słuchajmy
innych, może
znajdziemy klucz którego nam brakowało by bardziej otworzyć nasze
serce. I lepiej wyrazić nasze uczucia znaleźć
słowa które ułatwią
spotkanie z sobą samym i z innymi.
Naranjito
wrzesień 2009
No hay comentarios:
Publicar un comentario