Wiele osób było blisko kiedy pakowała się w
problemy. Zamiast ostrzeżeń było ciche przyzwolenie, milczący
współudział. Kiedy próbowała wyjść z problemów znajdowała
się zupełnie sama. Nie miała nikogo kogo mogłaby zapytać jak?
ani co mam zrobić? Po omacku stawiając niepewne kroki na drodze
samotności wychodziła na powierzanie gdzie wydawało jej się, że
czekało na nią wiele osób. Oczywiście zawsze był ktoś kto
okazywał odrobinę empatii kto wiedział przez co przechodziła,
dlatego że sam przez to
przeszedł. W szkole życia to właśnie te trudne momenty są tymi
które próbują nasze siły i naszą
niezależność. Potrzebujemy siebie nawzajem i nie budujemy naszego
szczęścia w samotności, ale też
nie możemy żyć zależni od opinii i pomocy innych. Potrzebujemy
dobrej dawki własnego kryterium i wiary w nasze zdolności które
pozwalają nam przezwyciężyć nieuniknione dołki w życiu.
Miłego dnia poznania siebie samego/samej.
Publicado en castellano el 19 de febrero de 2017

No hay comentarios:
Publicar un comentario